Borowik ceglastopory regularnie budzi wątpliwości, bo wygląda efektownie, bywa mylony z innymi gatunkami i przez lata obrósł półprawdami. Najczęstsze pytanie brzmi prosto: czy wolno go zbierać, czy jednak jest objęty ochroną? To ważne nie tylko dla osób chodzących do lasu z koszykiem, ale też dla tych, którzy nie chcą narobić sobie kłopotu przez zły rozpoznanie gatunku. Borowik ceglastopory nie jest zwykle traktowany jako grzyb objęty ochroną gatunkową, ale to nie oznacza pełnej dowolności w zbiorze. Trzeba odróżnić ochronę samego gatunku od zakazów obowiązujących w konkretnych miejscach.
Czy borowik ceglastopory jest pod ochroną?
W praktyce najkrótsza odpowiedź brzmi: nie, borowik ceglastopory nie należy do grzybów powszechnie kojarzonych z ochroną gatunkową. Można go spotkać w lasach liściastych i mieszanych, czasem także w górach, i nie funkcjonuje jako gatunek, którego samo znalezienie oznacza zakaz dotykania.
To jednak nie zamyka tematu. Zbiór grzybów może być ograniczony z innych powodów: przez zasady obowiązujące na terenie parku narodowego, rezerwatu albo obszaru z czasowymi zakazami wstępu. Innymi słowy, sam gatunek to jedno, a miejsce zbioru to drugie. Właśnie tu najczęściej pojawia się zamieszanie.
Brak ochrony gatunkowej nie daje prawa do zbioru wszędzie. W wielu miejscach zakaz wynika nie z nazwy grzyba, tylko z formy ochrony terenu.
Skąd bierze się zamieszanie wokół tego grzyba?
Borowik ceglastopory ma pecha do nieporozumień. Po pierwsze, jest grzybem bardzo charakterystycznym: ciemny kapelusz, czerwone lub ceglastoczerwone pory i mocne sinienie po uszkodzeniu. Dla części osób taki wygląd od razu sugeruje coś rzadkiego, „podejrzanego” albo zakazanego. Po drugie, bywa mylony z innymi borowikowatymi, także z gatunkami uznawanymi za niejadalne lub wymagające ostrożności.
Do tego dochodzą stare atlasy, wpisy na forach i zasłyszane opinie z czasów, gdy nazewnictwo było mniej uporządkowane. W obiegu funkcjonują zarówno dawne nazwy, jak i nowe ujęcia systematyczne, a to dla początkujących bywa zwyczajnie męczące. Kiedy jedna osoba mówi o „ceglasiu”, druga myśli o czymś innym.
Najczęstsze źródła pomyłek
Pierwszy problem to utożsamianie rzadkości z ochroną. W lesie można trafić na grzyb, który nie występuje masowo, ale mimo to nie podlega ochronie gatunkowej. Sam fakt, że coś pojawia się nieregularnie, nie oznacza automatycznie zakazu zbioru.
Drugi problem to wygląd. Siniejący miąższ i czerwone pory budzą respekt, bo wiele osób nauczyło się prostego skrótu: czerwone elementy u grzyba równa się nie ruszać. Taki skrót jest czasem przydatny na starcie, ale przy borowiku ceglastopory prowadzi do błędnych wniosków.
Trzeci problem wynika z mieszania pojęć: grzyb chroniony, grzyb niejadalny, grzyb trujący, grzyb rzadki. To cztery różne sprawy. Borowik ceglastopory nie jest ceniony za smak przez wszystkich, ale jest grzybem jadalnym po właściwej obróbce i to nie ma bezpośredniego związku z ochroną.
Czwarta sprawa to internetowe „listy grzybów pod ochroną”, które bywają kopiowane bez sprawdzenia i żyją własnym życiem przez lata. Jeśli źródło nie podaje aktualizacji albo miesza dawne nazwy z nowymi, lepiej zachować dystans.
Jak rozpoznać borowika ceglastoporego, żeby nie pomylić go z innym gatunkiem?
Ten grzyb ma kilka cech, które dobrze zapadają w pamięć. Kapelusz najczęściej jest ciemnobrązowy, czasem niemal aksamitny w dotyku. Rurki i pory pod kapeluszem mają barwę od pomarańczowej po ceglastoczerwoną. Trzon jest zwykle żółtawy do pomarańczowobrązowego, pokryty drobnymi czerwonymi punktami, bez wyraźnej siateczki typowej dla niektórych innych borowików.
Najbardziej rzuca się w oczy silne sinienie miąższu po przecięciu lub uciśnięciu. To normalna reakcja i sama w sobie nie świadczy o trującości. Tyle że właśnie ten efekt sprawia, że część osób wyrzuca znaleziony okaz, a część przeciwnie — zbyt szybko uznaje go za jadalny bez dokładnego sprawdzenia pozostałych cech.
- Kapelusz: ciemny, brązowy, często matowy
- Pory: pomarańczowe do ceglastoczerwonych
- Trzon: raczej kropkowany niż usiatkowany
- Miąższ: wyraźnie sinieje po uszkodzeniu
Przy grzybach rurkowych nie warto opierać się na jednej cesze. Liczy się cały zestaw: kolor porów, rodzaj trzonu, reakcja miąższu i siedlisko. Jeśli pojawia się choć cień wątpliwości, lepiej odpuścić. To rozsądniejsze niż „testowanie” znaleziska w kuchni.
Brak ochrony nie znaczy: można zbierać bez ograniczeń
To jeden z tych tematów, które warto powiedzieć wprost. Nawet jeśli borowik ceglastopory nie jest objęty ochroną gatunkową, nadal obowiązują zasady dotyczące samego lasu i sposobu zbioru. Nie wolno niszczyć ściółki, rozkopywać podłoża czy rozrzucać niejadalnych grzybów „dla porządku”. Las nie jest plantacją dla zbieracza.
Druga sprawa to miejsca szczególne. Na terenach o zaostrzonej ochronie przyrody zbiór bywa zabroniony niezależnie od tego, czy chodzi o borowika ceglastoporego, podgrzybka czy kurkę. Dlatego przed wyjściem dobrze sprawdzić, czy las nie leży w obszarze, gdzie obowiązują dodatkowe zakazy. Czasem to kwestia jednego szlabanu, tablicy albo lokalnego regulaminu.
Najwięcej problemów nie wynika ze zbioru „złego” gatunku, tylko ze zbioru we „złym” miejscu.
Gdzie trzeba szczególnie uważać
Największa ostrożność jest potrzebna tam, gdzie przyroda ma pierwszeństwo przed rekreacją. Chodzi przede wszystkim o obszary, na których zbiór płodów runa leśnego jest ograniczony lub wyłączony. W takich miejscach nawet pospolity grzyb przestaje być „do wzięcia”.
Warto też pamiętać o lasach prywatnych i terenach zarządzanych w szczególny sposób. Jeśli wejście jest ograniczone albo teren oznaczony, nie ma sensu szukać wymówek. W praktyce to właśnie ignorowanie oznaczeń kończy się niepotrzebnymi spięciami.
Do tego dochodzi zwykła kultura zbioru. Wycinanie pojedynczych okazów, pozostawianie bardzo młodych grzybów i nieniszczenie tych starych, które rozsiewają zarodniki, ma sens nawet wtedy, gdy prawo tego nie rozpisuje punkt po punkcie. Nie wszystko trzeba regulować zakazem, żeby było rozsądne.
Jeśli celem jest jednorazowy obiad, nie ma potrzeby wynosić z lasu wszystkiego, co wpadnie w ręce. Dotyczy to także borowika ceglastoporego, który miejscami pojawia się licznie, ale nie wszędzie i nie co sezon w podobnej ilości.
Czy borowik ceglastopory jest jadalny?
Tak, borowik ceglastopory jest uznawany za grzyb jadalny, ale wymaga porządnej obróbki termicznej. Nie jest to gatunek do podjadania „na próbę” ani do półsurowych eksperymentów na patelni. Surowy lub niedogotowany może wywołać dolegliwości żołądkowe.
To ważne, bo wokół tego grzyba działa prosty mechanizm: skoro nie jest pod ochroną i uchodzi za jadalny, to część osób przestaje być ostrożna. A tu właśnie ostrożność jest potrzebna podwójnie — najpierw przy oznaczaniu, potem w kuchni. Dobrze rozpoznany i dobrze ugotowany bywa ceniony, ale to nadal grzyb dla uważnych.
- nie zbierać okazów starych, rozmokłych i robaczywych,
- nie mieszać z niepewnie rozpoznanymi borowikami,
- zawsze poddawać dokładnej obróbce cieplnej,
- przy pierwszym kontakcie z gatunkiem zachować umiar.
Jak sprawdzić aktualny status, jeśli pojawia się wątpliwość?
Najrozsądniej korzystać z bieżących, oficjalnych źródeł dotyczących ochrony przyrody i zasad obowiązujących na danym terenie. Nie chodzi o to, by przed każdym wejściem do lasu robić śledztwo, ale jeśli miejsce jest nowe albo budzi wątpliwości, warto poświęcić kilka minut na sprawdzenie regulaminu terenu. To prostsze niż późniejsze tłumaczenie, że „w internecie pisali inaczej”.
Przy samym oznaczaniu gatunku najlepiej opierać się na aktualnych atlasach, serwisach prowadzonych przez znawców grzybów i zdjęciach pokazujących kilka cech naraz. Jedno ujęcie kapelusza nie wystarczy. Potrzebny jest spód kapelusza, trzon, przekrój i informacja o siedlisku.
- Sprawdzić, czy teren zbioru nie ma własnych ograniczeń.
- Potwierdzić oznaczenie na podstawie kilku cech, nie jednej.
- Oddzielić pytanie o ochronę od pytania o jadalność.
- W razie niepewności zostawić okaz w lesie.
Co warto zapamiętać przed kolejnym wyjściem do lasu?
Borowik ceglastopory nie jest grzybem, którego sama obecność oznacza zakaz zbioru. Nie uchodzi za gatunek objęty ochroną gatunkową, ale to nie zwalnia z myślenia o miejscu zbioru i sposobie obchodzenia się z runem leśnym. Najwięcej błędów bierze się z pośpiechu: ktoś widzi czerwone pory, słyszy „ceglak”, dopowiada sobie resztę i już ma gotową, często błędną odpowiedź.
Jeśli temat ma zostać uporządkowany jednym zdaniem, to brzmi ono tak: borowik ceglastopory zwykle można zbierać tam, gdzie zbiór grzybów jest dozwolony, pod warunkiem pewnego rozpoznania i zachowania zasad obowiązujących w lesie. Reszta to już kwestia rozsądku — i tego, by nie mylić ochrony przyrody z krążącymi od lat leśnymi legendami.
